Walka o chwilówki nadal trwa!

0
1265

Walka o nowelizację ustawy dotyczącej szybkich pożyczek pozabankowych nadal trwa. Kolejny jej etap będzie miał miejsce w Senacie. W dniu dzisiejszym Komisja Budżetu i Finansów Publicznych zajmie się bowiem nowelizowaną ustawą. Zmiany w ustawie mają chronić klientów firm pożyczkowych przed zbyt wysokimi kosztami uzyskiwania chwilówek. Parabanki walczą o odroczenie wprowadzenia w życie ustawy. Każdy miesiąc odroczenia oznacza dla tych firm dodatkowy dochód, który sięga setek tysięcy złotych. W przeciągu roku kwota ta wzrasta do milionów. Z tego też względu organizacje lobbingowe starają się maksymalnie opóźnić wprowadzenie ustawy w życie.

Zmiany w ustawie spowodują znaczne ograniczenie kosztów krótkoterminowych pożyczek pozabankowych. Najpierw zostanie wprowadzony stały limit kosztów pozaodsetkowych. Muszą one wynieść maksymalnie 25 proc. wartości całej kwoty zadłużenia. W ujęciu rocznym udzielające pożyczek firmy mogą liczyć na kolejne 30 proc. W sumie daje to 55 proc., jeśli chodzi o pożyczki z terminem spłaty powyżej roku.

Wg osób krytykujących nowelizację, tego rodzaju zmiany znacznie zmniejszą sektor firm zajmujących się chwilówkami w Polsce, gdyż ten limit jest niższy niż koszty prowadzenia działalności. Jednak należy stwierdzić, że niezależne dane zdecydowanie nie potwierdzają tego rodzaju obliczeń instytucji pozabankowych. Federacja Konsumentów przedstawiła raport, z którego wynika, że łączny koszt pożyczki w kwocie 1000 zł, która została udzielona na 30 dni, w większości przypadków nie przekracza 30 proc.

Zmiany w ustawie dotyczą się ograniczenia opłat za nieterminową spłatę pożyczki do 6-krotności stopy lombardowej, ustalanej przez NBP (obecnie ok. 15 proc. rocznie). Ograniczona została także możliwość udzielania tzw. „rolowanych pożyczek” (oznaczający kolejne rozciągnięcia okresów spłaty już udzielonej pożyczki). Limit kosztów w takich sytuacjach ma być naliczany od pierwotnej kwoty pożyczki, ale będzie obejmował także kolejne pożyczki udzielone w przeciągu 120 dni. Oznacza to, że jeśli limit kosztów zostanie wyczerpany przy pierwszej pożyczce, kolejna będzie musiała zostać zaproponowana z po o wiele niższych kosztach.
Ta zmiana jest najgorsza dla pożyczkodawców.

Powód jest prosty: parabanki zarabiają głównie wtedy, gdy pożyczkobiorca nie spłaca pożyczki w terminie. Do kwoty pożyczki zostają wówczas doliczone odsetki karne oraz koszty monitów i czynności windykacyjnych. Nie mamy danych na temat ilości rolowanych chwilówek w Polsce. Jednak wg Federacji Konsumentów statystycznie pożyczkobiorca korzystający z usług parabanków potrzebuje 3 – 4 miesięcy, aby oddać kwotę 1200 zł. Mamy jednak informację ze strony brytyjskiego Office of Fair Traiding (odpowiednik polskiego UOKiK), który stwierdza, że prawie 30 proc. pożyczek o krótkim okresie spłaty nie jest terminowo spłacanych. Przedłużenie okresu spłaty daje pożyczkodawcy zyski w wysokości aż 50 proc. wszystkich zarobków w tym sektorze. Można więc obliczyć, że chodzi tutaj o miliardy złotych.

Dlatego też wojna o nowelizację ustawy jest tak potężna. Artykuł na ten temat pojawił się w najnowszym Newsweeku. Autorzy artykułu stawiają tezę, że ustawa została napisana pod wpływem biznesu, a posłowie byli „u uścisku” z grupą lobbującą. Newsweek opisuje głównie firmę Vivus. Wg tygodnika Vivus to firma, z której zyski trafiają do rosyjskiego oligarchy Olega Bojko. Firma Vivus sprostowała tą informację. Powołała się na raporty finansowe, w których nazwisko Bojko nie występuje wśród udziałowców. Jednak Centrum Dziennikarstwa Śledczego „Re:Baltica” ustaliło, że nowym właścicielem 59 proc. akcji Tirona jest obecnie Wiera Bojko (najprawdopodobniej jest to matka Olega), a kolejne 25,5 proc. udziałów należy do zięcia byłego premiera Łotwy Andrisa Šķēle’ego.

Vivus jest marką firmy 4f (pochodzącej z Łotwy). Wojna o zmiany ustawy dotyczące chwilówek miała miejsce wcześniej na Łotwie. Dziennikarze z „Re:Baltica” utrzymują że 4Finance mają bardzo znaczne wpływy wśród polityków na Łotwie. Prace nad nowelizacją ustawy na Łotwie zostały zatrzymane na prawie 1,5 roku. Były łotewski premier, obecnie poseł Valdis Zatlers powiedział: – Jak tylko pojawiły się pierwsze propozycje uregulowania branży szybkich pożyczek firmy, które je udzielają, rzuciły się w bój. Powołały własne stowarzyszenie, przystąpiły do organizacji czołowych przedsiębiorców i rozpoczęły walkę o umysły i serca ludzi, szczególną uwagę udzielając politykom.

W kwietniu pojawiły się w tygodniku „W sieci” informacje, że Vivus może być firmą służącą do zdobywania danych finansowych Polaków w celu przekazania ich służbom rosyjskim. Przedstawiciel firmy Vivus zdementował te informacje. Do swojego emaila dołączył „generalny apel o zachowanie staranności i rzetelności zawodowej przez dziennikarzy”.

Walki o ustawę w Polsce

Newsweek podaje, że interesy firmy Vivus są w naszym kraju reprezentowane przez Związek Firm Pożyczkowych. Przedstawiciel tego związku był obecny w sejmie podczas pracy posłów nad ustawą. Tygodnik stwierdza, że za firmą Vivus stoi także agencja komunikacyjna Bridge (jej partnerem jest dziennikarz Igor Janke) oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Na portalu kulisy24 pojawiła się także informacja, że poseł Andrzej Dąbrowski (Zjednoczona Prawica Jarosława Gowina) zgłosił w Sejmie poprawkę do omawianej ustawy, która została podobno napisana przez lobbystę reprezentującego sektor firm pozabankkowych. Andrzej Dąbrowski został zawieszony przez Jarosława Gowina do czasu wyjaśnienia sprawy.

W konflikcie o ustawę antylichwiarską pojawiają się także firmy Provident i Wonga. Cezary Kaźmierczak (Szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców) złożył doniesienie do prokuratury, stwierdzając, że Provident „w sposób nielegalny wpływała na proces legislacyjny”. Nie zostały jednak na to przedstawione żadne dowody.

Wonga nie sympatyzuje podobno ani z Providentem ani z Vivusem. Popiera wejście w życie ustawy: – Nie boimy się wejścia w życie tej ustawy. Co więcej, jesteśmy za tym, aby zaczęła ona obowiązywać jak najszybciej. Choć ustawa w swym obecnym kształcie zawiera istotne mankamenty, wychodzimy z założenia, że lepszy półśrodek niż jego brak – mówi dyrektor zarządzający Wonga.com w Polsce, Marcin Borowiecki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here